Historia parafii trześń

Historia kościoła parafialnego pw. Świętej Rodziny w Trześni.

I.  Krótka historia parafii Trześniowskiej

Pierwsze wzmianki historyczne o istnieniu parafii Trześń pochodzą ze średniowiecza, kiedy to najprawdopodobniej w latach 1302-1325 została erygowana.

Była parafią rozległą, obejmującą okoliczne siedliska grębowskie (parafię Grębów erygowano bowiem dopiero w 1604 roku).

Pierwszy kościół drewniany pw. Świętego Mikołaja zbudowano na wzgórku obok rzeki Trześniówki.

Dziś w tym miejscu stoi kapliczka Matki Boskiej pod wezwaniem „Pocieszycielki Utrapionych”. Kapliczka wybudowana została w 1910 roku,
o czym świadczy tablica pamiątkowa z napisem:

Królowej Korony Polskiej w rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem

Parafia Trześń

1410 – 1910.

Trudno powiedzieć ile kościołów wybudowano w historycznych czasach na starym kościelnisku. Ostatni drewniany kościół był pod wezwaniem Aniołów Stróżów.

Pan Eugeniusz Kochowski, wieloletni kościelny i mój Tato, opowiadał, że kiedy w czasach międzywojennych podwyższano wały na Trześniówce
i zaczęto zbierać ziemię ze starego kościelniska, odkrywano kości ludzkie i urny gliniane. Najprawdopodobniej, więc było to miejsce pochówku i miejsce jakiegoś kultu religijnego, na którym zbudowano pierwszą drewnianą świątynię. Dlatego stare kościelnisko pozostało do obecnych czasów między wałami Trześniówki.

Po tych odkryciach przerwano pobierania ziemi z tego miejsca.

Wspomnieć należy, że regulacja rzek Trześniówki i Łęgu przypadła na rok 1889. Według Ustawy Krajowej parafia zobowiązana była do wpłacenia
253 zł i 87centymów ze sprzedaży gruntów plebańskich na pokrycie datku melioracyjnego na regulację w/w rzek.

             Ze względu na częste powodzie na terenach leżących w dorzeczu Trześniówki, Łęgu i Wisły ubodzy parafianie zaczęli gromadzić fundusze na budowę nowego, murowanego kościoła, który miałby stanąć w miejscu starego, drewnianego, grożącego upadkiem i bez fundamentów

II. Historia budowy obecnej Świątyni

 Po śmierci plebana trześniowskiego ks. Jana Gargaszyńskiego
w 1880 roku, z nakazu biskupa przemyskiego, parafię objął pleban ks. Józef Witkowski.

21 lutego 1888 roku ks. J. Witkowski przedstawił, na podstawie uchwały komitetu parafialnego, plany i kosztorys budowy kościoła w Trześni, do zatwierdzenia Najprzewielebniejszemu Konsystorzowi Biskupiemu
w Przemyślu. Świątynia miała być budowana w innym miejscu, prawie najwyższym we wsi, aby nie groźne były jej powodzie.

Na zamierzoną budowę kościoła murowanego dysponowano następującymi funduszami:

1.     ze składek dobrowolnych 3200 zł.

2.     Gmina Trześń ofiarowała połowę pieniędzy przypadających jej ze spadku po śp. ks. plebanie Gargaszyńskim - 4000 zł.

3.     trzecia część spadku po śp. ks. Gargaszyńskim przypadająca na kościół w Trześni - 8700 zł.

4.     pleban ks. Józef Witkowski z własnych funduszy ofiarował -
6000 zł.

5.     na mocy legatu śp. Kacpra Bujaka 100 zł.

      Co daje razem kwotę 22 000 zł

,„Ponieważ do sumy potrzebnej na budowę kościoła, a wyrażonej
w kosztorysie kwotą 40 000zł niedostaje jeszcze 18 000 zł., którą to kwotę strony konkurencyjne pokryć są obowiązane, przeto najuniżeniej prosimy, by Najprzelewiebniejszy Konsystorz tutejsze Starostwo w Tarnobrzegu zawezwał do zarządzenia w tym celu rozprawy konkurencyjnej i by do tejże pory Najprzewielebniejszy konsystorz naznaczył łaskawie ze swej strony zamianować legata” – takimi słowami ks. pleban Witkowski zwrócił się do Konsystorza.

Budowa trześniowskiej świątyni rozpoczęta w roku 1892 trwała 7 lat. Równocześnie ze świątynią wybudowano ogrodzenie i 4 kaplice na zewnątrz kościoła. W 1897r. zbudowano w kościele 2 konfesjonały, piękną drewnianą chrzcielnicę i ambonę.

Wspomnieć należy tutaj także o rodzinie hrabiego Tarnowskiego
z Dzikowa, którzy w dużym stopniu finansowo przyczynili się do wybudowania w tak krótkim czasie naszej świątyni ofiarując na ten cel część swych dochodów. Tarnowscy posiadali w Trześni dobra ziemskie, dworek, spichlerze
i duże zabudowania gospodarcze. Ufundowali oni częściowo materiały budowlane i w całości drewno na dach kościoła i więźbę dachową wieży.
26 kwietnia 1379 r. kasztelan sandomierski Jan Tarnowski odkupił Trześń
od ówczesnego dziedzica Pełka z Golowa za 300 grzywien. Akt sprzedaży został podpisany w Wiślicy w obecności sędziego sandomierskiego Pełki. Od tej chwili Trześń stała się własnością Tarnowskich aż do II wojny światowej.

Ostatnim przed wojną rządcą dóbr Tarnowskich w Trześni był pan Mieczysław Miarkowski.
Oddana do użytku wiernych w 1899 roku nowa świątynia pod wezwaniem Świętej Rodziny jest neogotycką, trzynawową budowlą w kształcie krzyża.

Imponuje na zewnątrz wyniosłą wieżą oraz kamiennym portalem wejściowym uwieńczonym krzyżem, pod którym widnieje napis:

 

„ TEMU, CO NIEBO I ZIEMIĘ ZBUDOWAŁ”

Konsekracji nowego kościoła dokonał biskup przemyski Józef Fischer 11 czerwca 1902 roku.

W następnych latach, po śmierci ks. plebana kanonika Józefa Witkowskiego w 1913 roku, kolejni księża plebani i proboszczowie wyposażali
i upiększali świątynię.

·        Ks. pleban dziekan Dominik Zarytkiewicz pracował w parafii od

 1913 do śmierci 23 sierpnia 1929 roku. Wybudował plebanię i budynki gospodarcze. Z jego inicjatywy parafia ufundowała w gotyckich oknach świątyni witraże. W poszczególnych witrażach są umieszczone nazwiska pojedynczych fundatorów, gromad, wiosek, stanów i zawodów parafian.

·        Proboszcz, ks. Józef Pęcherek pracował w parafii od 8 grudnia

 1929 roku do 30 października 1938 roku, kiedy to został przeniesiony do innej parafii. Dobudował do starej wikarówki dom parafialny z wielką widownią
i sceną dla amatorskich aktorów. Trzeba tu dodać, że budynek starej wikarówki wybudował jeszcze pleban ks. Gargaszyński na ochronkę dla osieroconych dzieci.

 

·        Krótko trwała radość i szczęście parafian, gdy 30 października

1939r. witała czcigodnego kapłana i proboszcza Franciszka Michalca
w trześniowskiej parafii.

               1 września 1939r. wybuchła II wojna światowa.

               2 października 1939 roku, w dzień parafialnego odpustu Aniołów Stróżów, nie biły dzwony i nie grały organy. Niemcy stali wokół kościoła
a ks. proboszcz Michalec śpiewał uroczystą Mszę św. odpustową.

              W 1941 roku ks. Proboszcz zainstalował w całym kościele elektryczną instalację oświetleniową, która zasilana była energią z dworca PKP
w Nadbrzeziu (dzisiaj PKP Sandomierz). Instalację wykonali p. Franciszek Odziemiec z Nadbrzezia i p. Zawadzki z Sandomierza.

              6 stycznia 1942r., w święto Trzech Króli, wierni parafianie przeżyli chwile smutne, gdyż przyszedł rozkaz zamknięcia kościoła i zakaz odprawiania nabożeństw i Mszy św. z powodu panującego tyfusu. Zakaz ten obowiązywał do 15 marca 1942r., ale nie był respektowany i wielu zaufanych parafian uczestniczyło w tajnych nabożeństwach.

            W lutym 1942 r. zarządzono zbiórkę funduszy na meble do zakrystii
i kościoła. Wykonano za nie stalle w prezbiterium i w nawach bocznych kościoła, oraz wykonano kredens na ornaty, bieliznę kościelną i naczynia liturgiczne do zakrystii. Wszystkie meble wykonał stolarz - parafianin
z Zarzekowic, pan Kara. Kiedy ks. pleban Zarytkiewicz urządził zakrystię na stronie wschodnio – południowej kościoła. Przepoławia ona kaplicę Śś Stróżów Aniołów by uniknąć wilgoci szat liturgicznych i paramentów w zakrystii
od strony północnej. Ks. proboszcz Franciszek Michalec przed malowaniem polichromii w kościele w nowej zakrystii instaluje odrzwia z piaskowca w takim samym stylu jak oryginalne w zakrystii starej. Wykonawcą odrzwi był kamieniarz pan Antoni Niedbała urodzony w Borowcu gmina Krasocin,
woj. Kielce. W czasie wojny mieszkał w Nadbrzeziu.  

             Również w ciężkich czasach okupacji hitlerowskiej ściany wewnątrz kościoła przyozdobiono piękną polichromią namalowaną przez pana Hajdukiewicza z Krakowa. W polichromii tej dominują freski o motywach roślinnych, aniołów, świętych, symboli ewangeliczno – eucharystycznych. Artysta namalował także dwanaście obrazów olejnych na płótnie.

 

              Parafianie przeżyli kolejny straszny dzień, gdy na początku 1944 roku policja niemiecka aresztowała ks. proboszcza Michalca i wywiozła go do Tarnobrzega. W areszcie przebywał przez tydzień. Po wyjaśnieniu spraw związanych z ruchem oporu (przynależnością do oddziałów AK), ks. proboszcz został zwolniony i wrócił do parafii.

               W lecie 1944 roku ustępujące wojska okupanta niemieckiego burzyły
i paliły kościoły pobliskich parafii.. W parafii Pniów oddziały hitlerowskie
w ostatnich godzinach swego pobytu ładunkami zburzyły kościół 27 lipca
1944 r., we Wrzawach kościół został spalony, w Gorzycach drewniany kościół spłonął 4 sierpnia 1944r. od pocisków niemieckich na drugi dzień po wkroczeniu armii sowieckiej. Naszą trześniowską świątynię miał spotkać podobny los. Kościół został podminowany, a Niemcy czekali tylko na rozkaz wysadzenia. Ocalił go ks. proboszcz Michalec dzięki bardzo dobrej znajomości języka niemieckiego. Prośba i mocne argumenty przekonały Niemców, ładunki wybuchowe przeniesiono pod most i tam je zdetonowano. Wysadzony został most a świątynia ocalała. Po wkroczeniu armii sowieckiej do Trześni, Niemcy
z Sandomierza przez dwa tygodnie ostrzeliwali wieś pociskami artyleryjskimi. We wsi panowała trwoga. Ginęli ludzie i było wielu rannych. Kościół został mocno poszczerbiony i podziurawiony, a wszystkie witraże kościoła zostały uszkodzone. Cały pozostał tylko jeden, ufundowany przez rodzinę mojego pradziadka, Szymona Kochowskiego. Jedna z kul utkwiła w murze kościoła od strony domu parafialnego i tkwi tam do dzisiaj wysoko w nawie głównej kościoła. Bóg nie pozwolił, aby Jego świątynia, która została tak pięknie odmalowana w tych ciężkich czasach przez parafian, legła w gruzach. I choć pobliskie kościoły spotkał straszny los, nasz pozostał, a jego wieża wznosi się ku niebu, jakby mówiła: „i któż jak Bóg. Podminowali mnie, ale stoję, ocalił mnie na prośby ks. proboszcza Michalca ten, który mocniejszy od wszystkich potęg świata”.

Po wojnie Zakład Witrażów Firmy Zielińskich z Krakowa odrestaurował witraże w przedwojennym stylu i z przedwojennymi dedykacjami fundatorów.

18 sierpnia w 1946 roku ks. proboszcz Franciszek Michalec odprawił ostatnie nabożeństwo w parafii wygłaszając kazanie o pokorze. Był to kapłan bardzo dobry i wielki kaznodzieja, a przede wszystkim bardzo dobry gospodarz, dbający o parafię bogatą od strony duchowej i materialnej. Musiał opuścić parafię Trześń na zawsze. W czasie wojny potrafił radzić sobie z policją hitlerowską, ale nie mógł poradzić sobie ze stalinowskim aparatem Urzędu Bezpieczeństwa. Wolał zamienić się z ks. Konstantym Chuchlą z parafii Radymno.

·        18 sierpnia 1946r. ks. Franciszek Michalec został przeniesiony do

Radymna, a proboszczem parafii w Trześni został ks. kanonik dziekan Konstanty Chuchla, który pracował w niej od sierpnia 1946 roku do dnia swojej śmierci.

Przez sześć lat pracy w Trześni, ks. dziekan Konstanty Chuchla zaskarbił sobie miłość i zaufanie parafian. Szczególnie kochały go dzieci. W pamięci parafian zapisał się jako przyjaciel, dobry kaznodzieja i gorliwy kapłan.

11 marca 1952 roku dla całej parafii był dniem wielkiej żałoby, gdyż w tym dniu, dniu swoich imienin, zmarł ks. dziekan i proboszcz Konstanty Chuchla. Śmierć przyszła szybko. Tylko jeden dzień był w szpitalu w Sandomierzu. Umarł o ósmej wieczór na rękach swej ukochanej matki staruszki. Jego pogrzeb był olbrzymią manifestacją. Kto żyw wyruszył do Sandomierza, aby uczestniczyć w procesji, która szła powoli i prowadziła kondukt żałobny
z trumną Księdza Konstantego. W kościele trześniowskim ostatni raz wzniesiono trumnę w górę, aby wszyscy mogli patrzeć na trumnę, która skryła nam świętobliwą postać naszego Ks. Proboszcza, oracza wybranego na niwie Bożej. Parafianie płakali i w gorącej modlitwie, która przebije niebiosa, prosili Boga o łaskę nieba dla ukochanego Kapłana. Mimowolnie myśli wracały do kazań, które głosił z taką prostotą swym srebrzystym głosem. Wyjaśniał wiernym min. Godzinki do Matki Boskiej, uczynki miłosierdzia, co do ciała i co do duszy, Stary Testament. Nauki te rozżarzała miłość ku Stwórcy, miłość
ku świętym i miłość ku bliźnim. A w pasyjnych kazaniach, gdy charakteryzował św. Piotra, Piłata, Judasza, Annasza, Kajfasza, w kościele była kompletna cisza
i takie zasłuchanie, że ludzie skruszeni wracając mówili, że w taki sposób podanego pokarmu duchowego jeszcze nie słyszeli. To tragizm Męki Chrystusowej pulsował w każdej cząsteczce serca, w każdej duszy. To za nasze grzechy tak cierpiałeś Jezu, Synu Maryi. Za nasze grzechy życie położyłeś na krzyżu. Wierzyć się nie chciało, że to mówi nasz umiłowany i stroskany o swój lud Proboszcz. W jego kazaniach była taka moc, że żadnego nikt nie chciał opuścić. Ten ubogi ksiądz, sługa tajemnic Bożych, miał tyle mocy, tyle sił mimo lichego zdrowia, że głos jego jako harfa najśliczniejsza był tak donośny,
że wszyscy słyszeli, choć nie było mikrofonów. A w ostatnich kazaniach mówił ciągle o śmierci, jakby już przeczuwał, że śmierć wkrótce przyjdzie i że trzeba gotować się nam ciągle na jej przyjście.

Był wspaniałym spowiednikiem i psychologiem. Rozumiał upadki i złości wszystkich. Wiele prosił i uspakajał. Nie poskąpił mu Bóg mądrości. Salomon prosił Boga o mądrość, ale i ks. Dziekanowi nie poskąpił Bóg mądrości do znawstwa dusz ludzkich. Miał taką słodycz w głosie, że człowiek z niepojętą chęcią wysłuchał i korzystał z jego rad i wskazówek. Toteż w przemówieniu
ks. biskupa Wojciecha Tomaki brzmiał wielki smutek, kiedy zaczął mówić – rozgrzeszał was, już was nie rozgrzeszy – te słowa dziwnie zabrzmiały – jakby się jakaś cenna struna przerwała. A kiedy ks. Michalec z ambony nad trumną przemówił –„uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca”,
w nieutulonych smutnych sercach nie znaleźlibyśmy trafniejszych słów, bo tak mało o sobie myślał, a tak dużo w marzeniach swoich polecał pielęgnować tę pokory cnotę. Szukaliśmy go codziennie przy ołtarzach, zdawało się, że przecież zaśpiewano prefację melodyjną nad wyraz głęboką nad wyraz potężną,
że musisz marny człowieku w proch się korzyć. Wszyscy modlą się za jego duszę, a Bóg pasterską cichą pracowitość nagrodzi tam w niebie. Matka Boża przygarnia go płaszczem swoim i spojrzeniem niebiańskim wskazując synowi Swemu, że nie byle jaki pracownik klęczy przy furcie niebieskiej czekając otwarcia, ale żeniec wielki, oracz wielki, który parafian swoich prowadził
ku światłości wiekuistej. Niechże i jemu świeci ta światłość wiekuista.
Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. I ponieśli na trześniowski cmentarz włodarza pokory, włodarza cichego, który w cichości a jednak najmocniej wiódł za sobą parafian. W przemówieniu cmentarnym parafianina Michała Mokrzyńskiego skupiła się miłość i wielkie przywiązanie, które nie kończy się
z chwilą pogrzebu, ale trwa stale w sercach parafian.

·        29 kwietnia 1952r. proboszczem parafii trześniowskiej został
ks. dziekan Marceli Dyszyński, który na nowym, założonym
w 1937r. cmentarzu, wybudował murowaną kaplicę cmentarną, która spełniała wszystkie wymogi władz i Sanepidu. Do tego czasu drewniana kaplica cmentarna znajdowała się na starym, istniejącym od ponad 500 lat, cmentarzu, na którym spoczywają pokolenia parafian i księży.

·        Ks. Marceli Dyszyński w lipcu 1968r. przechodzi na emeryturę
ze względu na podeszły wiek, a proboszczem zostaje ks. prałat
i dziekan Roman Chimiak, który pracował w Trześni do swojej nagłej śmierci 4 marca 1987r.

·        12 kwietnia 1987r. parafię objął ks. kanonik Władysław

Brzuszek, który pracował w niej do swojej nagłej śmierci 27 czerwca 2004r. Wybudował on nową wikarówkę, odnowił elewację kościoła, ogrodził na nowo oba cmentarze, odnowił ogrodzenie kościoła i wybudował na nowym cmentarzu nową, większą kaplicę cmentarną wyposażoną w chłodnię.

·        6 lipca 2004r. proboszczem parafii trześniowskiej został

Ks. kanonik Marian Kondysar.

            Wszyscy księża proboszczowie dbali o wystrój i piękno świątyni trześniowskiej, aby parafia i świątynia w każdym czasie i w każdych warunkach mogła funkcjonować na odpowiednim poziomie duchowym i gospodarczym.

III. Zwiedzamy wnętrze Świątyni

Wchodzimy przez piękny portal z piaskowca do kruchty, gdzie na ścianie po lewej stronie widzimy fresk przedstawiający panoramę Jerozolimy
i na jej tle olbrzymi krucyfiks.

Po przekroczeniu drzwi wejściowych do świątyni, widzimy gotyckie łuki i żebrowo-krzyżowe sklepienia, które łączą nawy wsparte na murowanych
z cegły filarach i na kamiennych filarach przyozdobionych kamieniarską sztuką. Ściany i sklepienia toną w błękicie polichromii, a słoneczne światło przenikające przez witraże tworzy świetlistą grotę dając odpowiednią atmosferę do modlitwy, pozwalają odczuć sacrum i chwałą Pana napełniać tę świątynię.

Polichromia sklepienia utrzymana w tonie błękitu przedstawia niebo
z gwiazdami, dlatego ludzie zwiedzający kościół stwierdzają,
iż w trześniowskim kościele jest niebo.

Na ścianach nawy głównej po obydwu stronach nad filarami kamiennymi namalowane są freski czterech aniołów trzymających w rękach symbole:

·        pierwszy - z prawej strony przedstawia Arkę Noego – Bóg widząc niegodziwość ludzi na ziemi oraz zło postanowił ziemię zalać wodami potopu.



·        drugi anioł na tej samej ściany trzyma symbol przedstawiający starotestamentowe „Miłosierdzie Boże” – „łuk–tęczę i gołębicę”. Po potopie rzekł Bóg do Noego: „przymierze zawieram kładąc łuk na obłokach, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią”.

po przeciwnej stronie fresk przedstawia anioła trzymającego symbol – łódź żaglową – oznaczający Kościół Chrystusowy.

·        anioł czwarty trzyma kosz z chlebem i rybą – symbol Chrystusa
w Kościele katolickim.

               Ponad pierwszym aniołem, we wnękach ściennych, znajdują się freski przedstawiając św. Cecylię i św. Katarzynę.

        Cecylia - panna i męczennica, patronka śpiewu i muzyki kościelnej.

Póki żyła, czystym sercem i ustami śpiewała chwałę Boga.
Pójdźmy za jej przykładem śpiewając hymny pochwalne na cześć i chwałę Pana nad Panami.

 Św. Katarzyna - dziewica i męczennica. Urodziła się w Aleksandrii. Wyróżniała się wiedzą, więc wielu uczonych pociągnęła do wiary chrześcijańskiej. Cesarz Maksymilian kazał ją męczyć na kole zaopatrzonym
w ostre noże i w końcu kazał ściąć jej głowę. Legenda mówi, że aniołowie przenieśli jej ciało na górę Synaj.

Powyżej drugiego anioła we wnękach znajdują się freski przedstawiające św. Augustyna i św. Grzegorza.

Św. Augustyn – biskup i doktor Kościoła. W młodzieńczym wieku dał się pociągnąć do złego życia, ale modlitwa matki zmieszana z jej łzami zmieniły jego życie i stał się jednym z najgorliwszych pisarzy Kościoła Katolickiego i doktorem Zachodniego Kościoła.

Św. Grzegorz I Wielki - Papież. Urodził się w Rzymie w roku 540, był senatorem i prefektem Rzymu. Zawsze jednak pociągało go życie kontemplacyjne zmieniając swój dom w klasztor, w którym przestrzegana była reguła
św. Benedykta. Św. Grzegorz był opatem, nuncjuszem i Papieżem. Kościół zawdzięcza mu zorganizowanie liturgii i rozpowszechnienie melodii „Gregoriańskich”, a my wszyscy kalendarz, którym się posługujemy do dziś
tzw. kalendarz gregoriański.

             Po przeciwnej stronie, ponad aniołem trzymającym łódź żaglową,
we wnękach, znajdują się freski przedstawiające pierwszych męczenników, dopiero co powstałego kościoła: św. Wawrzyńca i św. Szczepana.

            Św. Wawrzyniec – poniósł śmierć męczeńską pieczony na rożnie. Rożen, na którym pieczono św. Wawrzyńca może być uważany za rożen dwojakiego ognia. Jeden z tych ogni jest to święty żar miłości Boga, gorliwości o chwałę Bożą i tęsknotę do szczęścia wiekuistego w niebie. Drugi jest to ogień namiętności i żądzy czynienia złego bliźnim i grzeszenia przeciw Bogu.

Św. Szczepan – pierwszy męczennik w dziejach Kościoła, odegrał wielką rolę, gdyż jego mocne słowa drażniły Żydów, którzy go kamienowali.
W chwili oddania swojej duszy Bogu młody lewita ujrzał niebo otwarte i Syna Człowieczego po prawej stronie Boga, a jego ostatnie westchnienie było modlitwą o nawrócenie prześladowców.

Ponad czwartym aniołem trzymającym kosz z chlebem i rybą
we wnękach mamy freski przedstawiające św. Łucję i św. Agnieszkę.

Św. Łucja – panna i męczennica jest jedną z trzech gwiazd chrześcijańskiej Sycylii. Wzrastała w bojaźni Bożej i nieskalanej czystości obyczajów. Przebita mieczem przez niegodziwców, Łucja nie przestała się modlić i przepowiadała pokój Kościołowi Świętemu.

Św. Agnieszka – dziewica i męczennica, poświęciła się służbie Chrystusowi. Na jej grobie już w czasach Konstantyna wzniesiono bazylikę.

Idąc dalej nawą główną po lewej stronie widzimy drewnianą ambonę
i w niej obraz Chrystusa Dobrego Pasterza.

Przechodzimy przez transept, mijamy ołtarz posoborowy i wchodzimy do prezbiterium.

W prezbiterium nad ołtarzem głównym są trzy witraże przedstawiające Jezusa, Maryję i św. Józefa, czyli „Świętą Rodzinę” – patronów naszej parafii. Witraże ufundowała dla parafii rodzina hrabiego Tarnowskiego, o czym świadczą ich herby rodowe: Leliwa, Pilawa, Jelita I w szybach.

Na sklepieniu prezbiterium widnieje fresk przedstawiający Chrystusa Króla, do którego należy wszelka władza na niebie i ziemi.


Malarz na namalowanym fresku użyczył Chrystusowi Królowi swojej twarzy.

Poniżej namalowane freski przedstawiają Ewangelistów i ich symbole:

·        Jan Apostoł – w wyniosły sposób opowiadał światu tajemnice Boga – Człowieka. Jego symbolem jest górnolotny orzeł namalowany poniżej.

·        Marek – jest autorem drugiej Ewangelii. Głosi ona nade wszystko synostwo Boże Chrystusa. Jego Ewangelia rozpoczyna się od słów „głos wołającego na puszczy” i dlatego jego symbolem jest lew. Głowa lwa namalowana jest w medalionie poniżej.

·        Mateusz Apostoł miał drugie imię Lewi i był urzędnikiem celnym. Jego Ewangelia rozpoczyna się od podania przodków Pana Jezusa. A jego symbol – stwór mający głowę ludzką, namalowany jest w medalionie poniżej.

·        Łukasz był lekarzem. Jego Ewangelie nazywamy Ewangelią Pawła, gdyż zawiera wiele myśli wspólnych z nauką Apostoła Narodów. Symbol jego - wół - ofiara całopalenia starego zakonu, namalowany jest poniżej.

Na bocznych ścianach prezbiterium pod sklepieniem widnieją freski czterech aniołów, które wielbią Pana grając na instrumentach: harfie, cytrze, trąbach i lirze.

Po lewej stronie, poniżej, we wnękach ściennych, freski przedstawiają świętych i błogosławionych Polskich:

>  Św. Jacka, który pochodził ze Śląska a pracował w Krakowie, na Rusi i na Węgrzech. Był w Sandomierzu, w kościele św. Jakuba. Zmarł 15 sierpnia 1257 roku.

>  Św. Salomeę – w dzieciństwie poślubioną księciu węgierskiemu Klemencjanowi. Za zgodą męża zachowała w małżeństwie dziewictwo. Po jego śmierci wstąpiła do zakonu Klarysek
w Zawichoście.  Umarła w 1268 roku.

>  Św. Jadwigę Śląska, która pochodziła z królewskiego rodu.
Po śmierci męża, księcia śląskiego, Jadwiga wyrzekła się wszelkich dóbr, by kupić cenną perłę życia wiecznego. Wstąpiła do klasztoru Cysterek w Trzebnicy, gdzie jej córka była opatką. Umarła 15 października 1243 roku.

>  Św. Jana Kantego, który urodził się w Kętach w diecezji krakowskiej w XV wieku. Odznaczał się wielkim miłosierdziem zgodnie z dewizą: „dajcie a będzie wam dane miarą dobrą
 i potrząsaną i natłoczoną”. Umarł w Wigilię Bożego Narodzenia w 1473 roku.

 Pod freskami świętych wiszą obrazy olejne.

Jeden z nich przedstawia Ostatnią Wieczerzę – widzimy na nim pierwszą Mszę Świętą.  W obliczu czekającej Jezusa męki, w nocy, w której był wydany, Jezus ustanowił Sakrament Ciała i Krwi Swojej.

Natomiast drugi obraz przedstawia uczniów Jezusa powracających
z Jezusem z Emaus, gdy rozpoznają Go przy łamaniu chleba. Chrystus zmartwychwstał, ale niektórzy z Jego uczniów nie są w stanie tego doświadczyć zajęci sobą i własnymi niepowodzeniami. Jezus towarzyszący im pozwala rozpoznać się po czynnościach, które my poznajemy w każdej Mszy Św.



Poniżej obrazów namalowany jest fresk - przedstawiający Baranka Wielkanocnego ze sztandarem zwycięstwa. Baranka, który zmył grzechów naszych zmazy.

Po prawej stronie prezbiterium we wnękach ściennych freski przedstawiają:

>  Św. Wojciecha, który pochodził z czeskiego rodu Sławników.
Za zezwoleniem papieża głosił Ewangelię w Polsce, gdzie przez trzy lata był biskupem w Gnieźnie. Udał się do Prus Wschodnich, aby tam ewangelizować i podczas Mszy Św. został zamordowany w 997 roku.

>  Błogosławioną Bronisławę – siostrę św. Jacka i Czesława
ze znakomitego rodu Odrowążów. W 16 roku życia wstąpiła
do zakonu Panien Norbertanek na Zwierzyńcu pod Krakowem. Czterdzieści lat życia zakonnego spędziła na modlitwie. Umarła w 1259 roku.

>  Błogosławioną Kingę, która urodziła się w 1234 roku. Została żoną Bolesława Wstydliwego, z którym wspólnie złożyli
w małżeństwie śluby dozgonnej czystości. Dzieliła dole i niedole długiego panowania męża będąc prawdziwą matką biednych
 i wszystkich strapionych. Po jego śmierci wstąpiła do zakonu Klarysek w Starym Sączu. W zakonie tym 24 lipca
1292 roku zmarła. Kult jej rozpoczął się zaraz po jej śmierci.

>  Św. Kazimierza – królewicza, syna Kazimierza Jagiellończyka. Pośród życia dworskiego stał się wzorem najpiękniejszych cnót. Liczne jałmużny, które hojnie rozdawał zjednały mu nazwę ojca
 i obrońcy ubogich oraz uciemiężonych. Przepowiedział dzień swojej śmierci, która nastąpiła 4 marca 1483 roku.

Pod freskami znajdują się obrazy olejne.

Pierwszy z nich przedstawia ewangeliczną rozmowę Chrystusa
z Samarytanką przy studni Jakubowej. Chrystus mówił:,, gdybyś wiedziała, kim jest ten, który mówi daj mi się napić, poprosiłabyś go wówczas, a dałby ci wody żywej”. Ona odpowiedziała: „Panie nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka, skądże weźmiesz wody żywej”. Pan Jezus jej odpowiedział:„kto pije wodę
 ze studni będzie pragnął, natomiast, kto będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki”.

Drugi obraz przedstawia cudowne rozmnożenie chleba – Jezus kazał tłumom usiąść na trawie następnie, wziął pięć chlebów i ryby, odmówił błogosławieństwo i połamawszy, dał tłumom. Jedli wszyscy do sytości. Znak ten uobecnia się w każdej Mszy św., a Chrystus jest rzeczywiście chlebem naszego życia wiecznego.


Uwieńczeniem tych obrazów jest symbol namalowany nad nimi przedstawiający pelikana, który nie mając czym karmić swych piskląt, karmi je swoją krwią.

Obrazy i symbole w prezbiterium przedstawiają tajemnice Eucharystii
i Nowego Testamentu.

Obrazy olejne posiadają sygnaturę malarza i datowane są na rok 1944. Oznacza to, że zostały namalowane w warsztacie malarza w Krakowie.

Ołtarz główny znajdujący się w prezbiterium ufundowała rodzina hrabiego Zdzisława Tarnowskiego z Dzikowa w roku 1908. Jest to ołtarz rzadko spotykany i oryginalny w swej budowie.  Piękny, choć skromny. Przypomina kształtem szopkę krakowską, w której dwaj Aniołowie adorują Najświętszy Sakrament zamknięty w tabernakulum. Ołtarz wykonany został w Tyrolu
i sprowadzony do Trześni.

Przejdźmy teraz w prawo, do kaplicy bocznej.

Po lewej stronie na murowanym filarze znajduje się obraz przedstawiający przedstawicieli przedwojennej młodzieży męskiej pod opieką św. Stanisława Kostki.  Pozowali:

>  do postaci św. Stanisława Kostki – ówcześnie pracujący
w parafii ks. wikariusz Czerny,

>  przedstawicielem młodzieży kształcącej się był Zbigniew Szwajka, późniejszy inżynier elektryk,

>  przedstawicielem młodzieży pracującej zawodowo był Wawrzyniec Duma – późniejszy pedagog, wychowawca
i kierownik Szkoły Podstawowej w Trześni.

>  przedstawicielem młodzieży pracującej w rolnictwie był Aleksander Bęc, który później wyemigrował do Francji.

            Obraz malowany w Trześni posiada sygnaturę i datę 1943 rok.

  Wchodzimy do kaplicy św. Franciszka.

Obraz świętego Franciszka znajdujący się w ołtarzu w tej kaplicy został namalowany przez panią Izabelę Janiczek w 1934 roku. Pani Izabela Janiczek była żoną naczelnika poczty w Nadbrzeziu, które wtedy należało do parafii Trześń (dzisiaj jest to dzielnica Sandomierza).

Ołtarzem opiekował się III Zakon św. Franciszka.

 

        Po wyjściu z kaplicy św. Franciszka stajemy przed ołtarzem „Pani Trześniowskiej”. Obraz znajdujący się w ołtarzu przedstawia Matkę Bożą
z Dzieciątkiem Jezus, w otoczeniu Aniołów. Jest to Matka Boska Różańcowa. Obraz ten datowany jest na koniec XVII wieku lub początek XVIII stulecia jest darem rodziny Tarnowskich. Namalowany został przez nieznanego artystę, najprawdopodobniej w szkole malarstwa włoskiego. · W starym kościele „Pani Trześniowska” była umieszczona i czczona

w ołtarzu głównym.

            W obecnych czasach przy ołtarzu Matki Bożej są odprawiane nabożeństwa majowe, październikowe nabożeństwa różańcowe i środowe nowenny do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

Pod sklepieniem, na ścianie bocznej przy ołtarzu Pani Trześniowskiej, namalowany fresk przedstawia apostołów i Szymona Piotra, który upadłszy na kolana w pokorze do nóg Jezusa i wołał „ Panie od Ciebie nie odstąpię, chociaż niegodny jestem wielce”. Jezus odpowiedział „nie obawiaj się, odtąd ludzi łowił będziesz”. Fresk posiada sygnaturę z roku 1943.

Freski świętych przedstawiają:

Św. Dominika i św. Bernarda – zakonników najsławniejszych mężów
i rycerzy Kościoła pałającego miłością do Jezusa i Maryi.

Obraz olejny przedstawia św. Andrzeja Bobolę błogosławiącego ludność wiejską. Święty męczennik od roku 1636, po otrzymaniu święceń kapłańskich, pracował wśród unitów utwierdzając ich w wierze katolickiej. Schwytany przez prawosławnych kozaków, został okrutnie umęczony
w Janowie Podlaskim 16 maja 1657 roku. Legenda przekazywana ustnie przez pokolenia głosi, iż świątobliwy męczennik podróżując zatrzymał się
w trześniowskiej parafii. Obraz namalowany jest w trześniowskiej scenerii.
Do postaci świętego Andrzeja Boboli pozował ówczesny proboszcz
ks. Franciszek Michalec z parafianami. Obraz posiada sygnaturę i datę 1943 rok.

Na przeciwnej ścianie pod sklepieniem fresk przedstawia Świętą Rodzinę żyjącą w Nazarecie - Jezusa Maryję i Józefa. Patrząc na ten obraz można dostrzec ludzką codzienność taką samą, którą każdy z nas zna
z własnego doświadczenia. Jeżeli spojrzymy na fresk oczyma wiary, wówczas każda rodzina może się stać świętą wspólnotą zjednoczoną wokół Chrystusa. Fresk posiada sygnaturę z roku 1943.

Freski świętych przedstawiają: św. Teresę od dzieciątka Jezus
i św. Bernadetę.

>  Św. Teresa od dzieciątka Jezus – była wierną w pełnieniu obowiązków codziennego życia oparta na wielkiej miłości do Pana Jezusa i Jego Matki.

>  Św. Bernadetta Subirous była prostą dziewczyną, której Matka Boża z Lourdes objawiła się w grocie Massabille. Do postaci Bernadetty pozowała Helena Antończykówna (obecnie Kasak).

Obraz olejny przedstawia św. Izydora - oracza w wyraźnie widocznej trześniowskiej scenerii. Św. Izydor na obrazie jest wyobrażeniem prostaka wiejskiego i jego serdecznej dobroci, dziecięcego zaufania Bogu i skrzętnej pracowitości. Ten piękny obraz powinien każdego przejmować czcią wobec najważniejszego stanu w społeczeństwie. W swoim wychowaniu religijnym nie zna on wprawdzie polityki ani sztuki rządzenia światem i wykrętów adwokackich, za to jest dobrze obeznany z najcenniejszą nauką o objawieniu Bożym i żyje w bojaźni Bożej. Do postaci św. Izydora pozował parafianin - rolnik Michał Pałkus. Obraz posiada sygnaturę i datę 1943 rok.

Z kaplicy Matki Bożej Trześniowskiej idziemy nawą boczną, mijamy kolejne stacje Drogi Krzyżowej i dochodzimy do bocznych drzwi wyjściowych pod chórem, ponad którymi znajduje się obraz olejny przedstawiający scenę ewangeliczną powrotu syna marnotrawnego do ojca. Widoczny jest stary ojciec, który codziennie wypatrywał syna, aż ujrzał i rozpoznał go w obdartym żebraku. Wybiegł na spotkanie głęboko wzruszony rzucając się mu na szyję i całując go. Tak właśnie postępuje Bóg z tymi z nas, którzy okazują choć odrobinę dobrej woli i skruchy do podźwignięcia się z grzechu.

Malarz po raz drugi uwiecznił tu swoją osobę i twarz w ojcu syna marnotrawnego.

Obraz namalowany w Trześni posiada sygnaturę i datę 1943 rok.

          Przechodzimy pod chórem do drugiej nawy bocznej, gdzie znajdujemy obraz olejny przedstawiający Chrystusa jako Dobrego Pasterza, który porzuca całe stado owiec na pustyni, aby znaleźć zagubioną owieczkę uwięzioną
w krzaku cierni. Odnajduje ją i bierze z radością na swoje ramiona, przynosi do stada i cieszy się, że była zgubiona a odnalazła się. Taka sama radość będzie
w niebie z powodu każdego jednego grzesznika, który nawróci się.

Obraz posiada sygnaturę i datę 1943 rok.

Idąc wzdłuż nawy bocznej w kierunku ołtarza mijamy kolejne stacje Drogi Krzyżowej i nad bocznym wejściem widzimy fresk, na którym Mojżesz wraca ze świętej góry niosąc kamienne tablice prawa i przykazania, które Bóg „Jahwe” napisał, aby Mojżesz z nich lud pouczał, – że nie wystarczy człowiekowi prawdę poznać, trzeba według tej prawdy żyć i odróżniać dobro od zła.

           Idąc dalej wchodzimy do kaplicy Serca Pana Jezusa. Ołtarz w tej kaplicy dedykowany jest Sercu Pana Jezusa, co znajduje odzwierciedlenie
w obrazie tam się znajdującym.

Fundatorami ołtarza było małżeństwo: Helena i Tadeusz Koziejowie.

Do dzisiaj przy ołtarzu tym odprawiane są nabożeństwa czerwcowe ku czci Serca Jezusowego w każdą niedzielę przed Mszą Św.

 
Przy ołtarzu Serca Pana Jezusa na ścianie pod sklepieniem fresk przedstawia scenę nawrócenia św. Pawła. Paweł, czyli Szaweł przed nawróceniem, w drodze do Damaszku, dokąd jechał prześladować chrześcijan, doznał widzenia. Ogarnęła go nagle wielka jasność niebieska, przerażony spadł z konia i usłyszał głos mówiący: „Szawle, Szawle, czemu mnie prześladujesz”. Drżący i zdumiony Szaweł zapytał: „Panie, co chcesz, aby czynić?” Odpowiedział Pan: „jedź do Damaszku, tam ci powiedzą, co masz czynić”.

Fresk posiada sygnaturę i datę 1943 rok.

Freski świętych przedstawiają: Marię Małgorzatę i Marię Magdalenę:

>  Maria Małgorzata – gorąca krzewicielka kultu Serca Jezusa.

>  Maria Magdalena – była grzesznicą i dopiero łaska Chrystusa oczyściła ją z grzechu i dokonała cudu nawrócenia. Otrzymała później przydomek współapostołki, gdyż przypadło jej w udziale ogłosić radosną nowinę o zmartwychwstaniu Chrystusa.

 Obraz olejny po prawej stronie ołtarza przedstawia św. Stanisława, biskupa i męczennika, który zginął w 1079 roku z ręki króla Bolesława Śmiałego w kościele św. Michała na Skałce w Krakowie podczas odprawiania Mszy św. W tle obrazu widoczny jest kościół na Skałce.

              Św. Stanisław otwarcie i z wielką odwagą gromił króla i wytykał mu błędy, jego występki i niemoralność.

             Jest głównym patronem Polski.

            Obraz posiada sygnaturę i jest namalowany w Krakowie w 1944 roku.

 
Na przeciwnej ścianie pod sklepieniem ołtarza Serca Pana Jezusa fresk przedstawia duchy służebne, którymi Bóg posługuje się w rządzeniu nad światem. Powszechnie jest przyjęte, że każdy człowiek ma swego anielskiego opiekuna, który w chwili zgonu wiedzie duszę chrześcijańską na sąd Boży.

Fresk przedstawia dwóch Aniołów Stróżów na wale Trześniówki, które przeprowadzają przez rzekę dziecko i starca. Do postaci starca prowadzonego przez Anioła pozował mój pradziadek Jacenty Rutyna, który tak jak i mój Tato był kościelnym w naszej parafii przez 52 lata), był kościelnym

Aniołowie przez pokolenia patronują naszej parafii i dlatego odpust parafialny obchodzony jest w naszym kościele także 2 października, w dzień wspomnienia Aniołów Stróżów.
I chociaż my dzisiaj często zapominamy o naszych Aniołach Stróżach, to one nie zapominają o nas i gotowe są nam pomagać. Trzeba tylko im ufać
i o tę pomoc prosić.
Może, dlatego artysta w polichromii naszego kościoła umieścił tak wiele różnorakich aniołów.

Fresk posiada sygnaturę i datę 1943 rok.

Freski świętych przedstawiają: Antoniego Padewskiego i Jana Chrzciciela.

>  Antoni Padewski – przemawiał używając języka tylko na chwałę Boga i zjednoczenie wyznawców Chrystusa.

>  Jan Chrzciciel – mając 30 lat opuścił pustynię i udał się nad brzegi Jordanu, gdzie stojąc na skale pouczał wielkie tłumy ludzi i udzielał im chrztu świętego. Chrzest ten wtedy nie był sakramentem, lecz tylko przedwstępem sakramentu nazywanym „Chrztem Pokuty”.

 

Na obrazie olejnym św. Anna przedstawiona jest jako czcigodna matrona z otwartym w ręku zwojem pism. Przy swoim boku ma Najświętszą Dziewicę słuchającą uważnie jej nauk. Św. Anna wszczepiła w ukochane swoje dziecię, Marię to, co sama wiedziała: zamiłowanie do cnót, czułe serce, cześć Bożą, wstręt do powabów tego świata, szczerą pokorę, w której Najwyższy znajduje wielkie upodobanie. Dlatego Maria zasłynęła w dziejach świata jako wzór niepokalanego dziewictwa i czystości.

Do postaci św. Anny pozowała Wiktoria Pankiewicz z domu Szyprowska, żona ówczesnego organisty. Natomiast do postaci młodej Marii pozowała ich córka, Elżbieta Pankiewicz (po mężu Napieracz) z Zarzekowic – (dzisiaj Sandomierz).
Mijamy ołtarz Najświętszego Serca Pana Jezusa i wchodzimy do kaplicy św. Barbary, która patronowała w naszej parafii pracownikom stoczni rzecznej, którzy budowali barki oraz portowcom, którzy wydobywali z dna Wisły piasek. Na ścianie bocznej w kaplicy namalowany jest fresk ukazujący ciężką pracę portowców, który przedstawia ich ciągnących linami barki z piaskiem. Natomiast w tle, z drugiej strony Wisły, widać Sandomierz z kościołem
św. Pawła.
Przed kaplicą Św. Barbary, po jej prawej stronie, umieszczona jest drewniana chrzcielnica z rzeźbą Jana Chrzciciela udzielającego chrztu Jezusowi, datowana na 1887r., podobnie jak ambona i dwa konfesjonały.
Ponad chrzcielnicą, przy wejściu do prezbiterium na filarze murowanym zawieszony jest obraz olejny namalowane na płótnie przedstawiający przedwojenną młodzież żeńską parafii Trześń pod opieką Matki Bożej Niepokalanej. Pozowały przedstawicielki młodzieży:

>  Matka Boża Niepokalana – siostra ks. Czepka, uciekinierów
z ziem zachodnich w czasie wojny. Mieszkali na wikariacie gdzie
ks. proboszcz Michalec ofiarował im schronienie.

>  Przedstawicielka młodzieży kształcącej się przed wojną – Stefania Chruściel za mężem Bielecka.

>  W pozie klęczącej przed niepokalaną pozowała Barbara Majeran - córka wychowawców i nauczycieli, którzy pracowali
i mieszkali przed wojną w starej szkole w Trześni.

>  W pozie stojącej przed Niepokalaną w stroju ludowym pozowała pani Helena Antończyk, za mężem Kasak.

Obraz posiada sygnaturę i datę 1943 rok. Malowany był w Trześni.
Wychodząc ze świątyni główną nawą mijamy ambonę, na której znajduje się obraz Dobrego Pasterza.

Ambona i dwa konfesjonały datowane są na rok 1887.

Przed nami chór. Na murowanej balustradzie chóru widzimy polichromię przedstawiającą symbole: przemijania życia, śmierć, sprawiedliwy
i wywarzony sąd Boży.

Poniżej nad filarami kamiennymi namalowane są: godło Polski (orzeł
w koronie) i godło Watykanu, upamiętniające przedwojenny konkordat między Polską a Watykanem. Godła namalowane w czasie drugiej wojny światowej przetrwały do dnia dzisiejszego.

Na wieży kościelnej znajdują się dwa dzwony ufundowane ze składek wiernych; dzwon „Dominik” poświęcony przez biskupa przemyskiego Anatola Nowaka w 1929 roku –ogłasza wiernym Bożą chwałę, radość, smutek i grozę
i dzwon „Jan” ufundowany w 1791 roku. Dzwon Jan milczy, gdyż z powodu zmęczenia materiałowego pękł w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia.

III.  Życie parafialne

            W 1920 roku pleban ks. Dominik Zarytkiewicz założył w parafii
III Zakon św. Franciszka. Pierwszym członkiem tego zakonu
tzw. „Tercjarzem” w parafii był Kazimierz Kapała – człowiek pobożny i prosty w życiu. Grono czcicieli św. Franciszka powiększało się sukcesywnie. Należeli do niego min. Maria Bęc (Bożek), Maria Sadrakuła, Wiktoria Szyprowska–Pankiewicz, Maria Kochowska, Katarzyna Kasak, Apolonia Ferdek, Weronika Lachówna, Helena Paszek, Helena Zarytkiewicz, Maria Kiełbasa, Józef Sempruch, Władysław Żyguła, Józef Jakubik, Anna Szarama (Kałdon), Maria Walczyna, Ludwika Wryk i inni.
W roku 1930 ks. proboszcz Józef Pęcherek powołał do istnienia Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej i Męskiej, która gromadziła się w sali parafialnej ucząc się pieśni i tańców ludowych. Organizowali przedstawienia religijne, państwowe i historyczne. Dawali także amatorskie koncerty poza parafią. Opiekunem, nauczycielem i reżyserem przedstawień był młodszy brat księdza Leon Pęcherek, który dojeżdżał w wolnym czasie do parafii Trześń.
Do dzisiaj pozostał z tamtych czasów zwyczaj święcenia wieńców dożynkowych z każdej wsi parafii w kościele 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Matki Bożej potocznie zwanym Zielną.
Wspomnieć należy również o założeniu przy parafii orkiestry dętej, której patronował proboszcz ks. Józef Pęcherek, a dyrygentem był ówczesny
ks. wikariusz Jędryczko, bardzo zdolny muzyk.
Aby udogodnić wiernym spotkania z Bogiem Eucharystycznym
w oddalonych od kościoła parafialnego wioskach zostały pobudowane obiekty sakralne. Za ks. prałata Romana Chimiaka zostały odłączone miejscowości: Nadbrzezie, Zarzykowice i osiedle huty szkła okiennego „Witrum” tworząc nową parafię Sandomierz –Nadbrzezie. Również pobudowana została kaplica dojazdowa w Furmanach. Za ks. kanonika Władysława Brzuszka wybudowano kaplicę dojazdową parafii Trześń w Orliskach.
Starsze pokolenie naszych parafian pamięta czciciela Matki Bożej organistę pana Mariana Pankiewicza. Po ukończeniu szkoły organistowskiej
w Przemyślu zwanej potocznie „Salezjanką” rozpoczął pracę w naszej parafii
za ks. proboszcza Józefa Pęcherka. Był wspaniałym organistą przez ponad trzydzieści lat tak rozśpiewał naszą parafię, iż inne okoliczne parafie zazdrościły u nas tak pobożnego harmonicznego i potężnego śpiewu głoszącego wielką chwałę Bożą Matki Najświętszej i Świętych. Od dziecięcych lat był sierotą nie doznając ciepła i miłości matki ziemskiej zawierzył swoje życie Matce Niebieskiej czcząc ją modlitwą i śpiewem. Zmarł 8 grudnia 1970r. po ostatniej mszy św., Niepokalanie Poczęta Maryja Panna otuliła swym płaszczem sierotę
i czciciela w dzień swojego święta.

IV. Zabytkowe elementy wyposażenia kościoła.

Wśród wielu paramentów wyposażenia kościoła wyróżniają się:

Relikwiarz „Drzewa Krzyż Świętego”. Wykonany z drewna w kształcie monstrancji z roku 1782, dawniej relikwiarzem na zakończenie „Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali” kapłani błogosławili wiernych uczestniczących
w nabożeństwach parafian.
Wśród zachowanych ornatów warto wymienić dwa ornaty rzymskie koloru czerwonego – koloru symbolu krwi przelanej w męczeństwie
za Chrystusa.
Pierwszy ornat ofiarowany został kościołowi trześniowskiemu przez rodzinę hrabiego Tarnowskiego- posiada herby rodowe: Leliwę i Pilawę. Drugi ornat odkupiony został przez ks. proboszcza Franciszka Michalca od powracających po zakończonej II wojnie światowej żołnierzy Armii Sowieckiej za alkohol, aby szata liturgiczna nie była profanowana i znieważana.
Ornat posiada wizytówkę
„FRANZ FLENGLER – BRESLAU”
Ornaty rzymskie używane były podczas odprawiania Mszy św. do Soboru Watykańskiego II.
Kielich Mszalny – wykonany ze srebra w części złocony czaszę kielicha zdobi ryta dekoracyjna akcentująca koronę cierniową, natomiast na polu stopy kielicha są wizerunki św. Rodziny, Jezusa, Maryję i Józefa patronów kościoła. Od spodniej części stopy na srebrnej blasze wygrawerowana jest dedykacja.
„W XXV rocznicę objęcia posługi kapłańskiej w Trześni ks. Józefowi Witkowskiemu wdzięczni parafianie.”
1880 – 1905
Z tego samego okresu jest monstrancja o bogato plastycznej dekoracji
z motywem roślinnym i wizerunkami apostołów, natomiast na stopie monstrancji umieszczone wizerunki czterech ewangelistów.

 Kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia
ks. kanonik Władysław Brzuszek zawiózł do odnowienia – złocenia w/w kielich i monstrancję przemyski złotnik przyjął z radością i szacunkiem twierdząc,
iż te przedmioty liturgiczne wykonane były przez jego pradziada.

Na strychu obecnego kościoła zachowały się dwie rzeźby wykonane
z drewna , które stanowiły wyposażenie poprzedniej świątyni: Krucyfiks oraz figura Chrystusa Zmartwychwstałego.

Figura Chrystusa Zmartwychwstałego posiadająca cechy sztuki baroku jak: dynamizm patos, malowniczość. Obecny ks proboszcz kanonik Marian Kondysar odrestaurował w/w zabytki przez konserwatorów. Po stu latach figura Chrystusa Zmartwychwstałego będzie dalej wyposażeniem świątyni obecnej
a Krucyfiks będzie wyposażeniem nowej kaplicy cmentarnej.

Uwagę należy zwrócić na figurę wykonaną z drewna „ Chrystusa Męża Boleści” w kruchcie kościoła. Przedstawia Chrystusa okrutnie i boleśnie ubiczowanego z cierniową koroną na głowie ubranego na pośmiewisko
w płaszcz purpurowy, cierpiącego za grzechy i pychę ludzką. Figura w starej jak i w obecnej świątynio do niedawna stanowiła wystrój ciemnicy Wielkiego Tygodnia. Jako dzieło artystyczne posiada cechy sztuki rzeźbiarstwa średniowiecznego.

Feretrony procesyjne Serca Pana Jezusa i Matki Niepokalanej wykonane z drewna stanowiły również wyposażenie starego kościoła.

Na tle fresku Jerozolimy w kruchcie umieszczony jest prawie 100-letni olbrzymi krucyfiks, przed którym miało miejsce wydarzenie a raczej dar wielkiej łaski i błogosławieństwa Bożego. Ludzie wobec znaku krzyża nie potrafią być obojętnymi albo krzyż odrzucają lub przyjmują, wielu ludzi krzyża się lęka czując, że gdy przyjmą krzyż musieliby zmienić swoje życie.
Przed wybuchem II wojny światowej powrócił z Francji do Trześni Józef Ciba wraz ze swoją towarzyszką życia Lucyną. Był on człowiekiem o poglądach ateistycznych ona obojętna na wiarę katolicką, Lucyna będąc u rodziny Walczynów w odwiedzinach w drodze powrotnej towarzyszyła jej Maria Walczyna (siostra prof. Józefa Walczyny uczącego w Stalowej Woli). Maria poprosiła Lucynę, aby razem wstąpiły na krótką modlitwę do kościoła, gdy Maria się modliła Lucyna jak twierdziła odczuła głęboki wewnętrzny spokój, który opanował jej serce i zwróciła oczy na krzyż z przerażeniem krzyknęła „Maniu, Maniu spójrz on otworzył oczy szeroko i patrzy na nas”. Otwarte oczy Chrystusa wiszącego na krzyżu otworzyły oczy duszy Lucyny, była to łaska, która pozwoliła rozeznać, co dobre a co złe i jaka droga prowadzi do Królestwa Niebieskiego. Było to skutkiem, że Lucyna po tym wydarzeniu coraz częściej uczestniczyła w kościele w niedzielnych Mszach świętych i nabożeństwach religijnych. Możemy powiedzieć, że współczesność jest epoką, w której króluje rozum i nauka, lecz Bóg pomaga nam przez pewne wydarzenia, które mają zwrócić naszą uwagę i skłonić do refleksji bądź zmiany postępowania wbrew znanemu nam biegowi natury.
To niecodzienne i nadzwyczajne wydarzenie badał ówczesny wówczas ks. Proboszcz Franciszek Michalec, Maria Walczyna i Lucyna Ciba pod przysięgą zeznały, że owo cudowne wydarzenie miało miejsce w trześniowskiej świątyni.

W obecnym roku nasza parafia rozpoczęła przygotowania do świętowania jubileuszu. Za to, że Chrystus od siedmiuset lat ofiaruje się codziennie na ołtarzu parafii trześniowskiej i za to, że Jezus od przeszło stu lat raczył zamieszkać w obecnej świątyni wśród sług swoich. W każdą drugą niedzielę miesiąca uwielbiamy Boga z największą wiarą, pokora upadamy
u stóp wielbiąc Bóstwo i Człowieczeństwo ukryte pod postacią chleba.
Z pokłonem najgłębszym przepraszamy Chrystusa za wszelką niewdzięczność okazaną przez ludzi, których nieskończenie umiłował. Prosimy Boga za parafian naszych, aby wytrwali w wierze katolickiej i zdrowych obyczajach w zgodzie
z krewnymi i przyjaciółmi. Świadomi zagrożenia wspólnego dziedzictwa
w obecnie rozpasanej polskiej demokracji III Rzeczypospolitej, gdzie zło nazywane jest dobrem, a gra słów niepokrywająca się z hasłami i programami większości partii politycznych szykujących się do kolejnych wyborów na wszystkich szczeblach władzy. To walka polityczna niemająca nic wspólnego
ze służbą ojczyźnie i narodowi a jedynie walka o posady i posadki sowicie opłacane kosztem państwa i bezbronnego społeczeństwa. Prośmy Boga, aby nasza parafia i naród polski nie wstydził się wiary naszych praojców, stojąc przy znaku Krzyża Chrystusowego nie zatracając szlachetnych wartości i odróżniając dobro od zła.

Forum Kredytowe|| OSP Sokolniki|| GF Studio
Design free website . Web design released by Flash Gallery